Pokazywanie postów oznaczonych etykietą projekt denko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą projekt denko. Pokaż wszystkie posty

26 czerwca 2013

DENKO #3





Realizacja projektu denko idzie mi ostatnio dość opornie. Czasami mam wrażenie, że_kosmetyków w szafie wcale nie ubywa (a nawet wręcz przeciwnie, że ktoś mi ciągle cichaczem dokłada nowych!).

 

1. Isana, krem do ciała z 5% mocznikiem *RECENZJA*

2. Tołpa, nawilżające serum odprężające *RECENZJA*
 
3. La Roche Posay, Hydreane Riche. Wyjątkowo dobrze nawilżający krem, jeden z ulubieńców lutego. Wydajny i skuteczny. Dobrze się wchłaniał i co najważniejsze - nie zapychał porów. Drogi (ok.50zł/30ml), mimo to na pewno trafi na moją łazienkową półkę jeszcze nie raz. Z_pewnością doczeka się osobne recenzji :)

4. La Roche Posay, woda termalna. Produkt z którym nigdy się nie rozstaje! Mam kilka opakowań, jedno stoi w łazience, drugie w pokoju, trzecie wala się po torebce... Mój_niezbędnik w codziennej pielęgnacji <3

5. Oriflame, odżywczy sztyft do paznokci *RECENZJA*

6. Ziaja, Masło kakaowe, odżywka do włosów suchych i zniszczonych. Przyjemna w_stosowaniu - zgodnie z obietnicą producenta wygładzała włosy i pozwalała bez problemu je_rozczesać. Tania, choć niezbyt wydajna (ok.5zł/200ml)

7. Ziaja, Masło kakaowe, szampon do włosów suchych i zniszczonych. W przeciwieństwie do_odżywki u mnie się nie sprawdził :( Mimo, że szampon ma kiepski skład, to słabo się pienił,  w_dodatku spowodował powstanie łupieżu i przesuszenie skóry głowy. Na pewno nie kupię go ponownie.

8. Tisane, balsam idealny nie tylko do ust, ale i paznokci :) *RECENZJA*

9. Rimmel, Match Perfection. Jeden z moich ulubionych podkładów. Niedawno został wycofany ze sprzedaży - recenzję "na do widzenia" możecie przeczytać *TU*

10. Dwie wody marki DKNY. Różowe jabłuszko o nazwie fresh blosssom o którym pisałam w_*TYM* poście, i klasyczne zielone jabłuszko be delicious, o którym pisać nie trzeba :)

28 lutego 2013

PROJEKT DENKO #2



Czas na kolejną porcją pustych opakowań. Aż miło się patrzy na znikające z półek zapasy. W końcu wiosna tuż-tuż i trzeba przygotować miejsce na nowe nabytki ;)


Pierwsze w śmietniku lądują ostatnio zużyte produkty do włosów. Wśród nich szampon z Isany (4.), którego pozytywną recenzje mogłyście przeczytać *tu*, małe opakowanie jedwabiu do włosów Biosilk (2.), olejek Amargan Hair Therapy Oil (zalegający mi w szafce od czasów KissBoxa... pamiętacie w ogóle jeszcze, że takie pudełko istniało? :P) oraz kofeinowy szampon z Alterry (1.) do którego nie zapałałam ani miłością ani nienawiścią.


Na zdjęciu wyżej dwa dorodne buble. Pierwszy o zapachu kokosa upojonego spirytusem (5.) na który żaliłam się już kiedyś w *tym* poście oraz jego następca, rollon z Isany (6.). Niestety nie wiele skuteczniejszy w zapobieganiu nieprzyjemnych zapachów ale chociaż tańszy i bez alkoholowego aromatu. Żadnego z nich na pewno nie kupie ponownie.


Produktowi marki Barwa z serii 'siarkowa moc' (7.) poświęciłam już kiedyś całą notkę. Bardzo się na nim zawiodłam - serum absolutnie nie radziło sobie z pojedynczymi wypryskami. Podobne rozczarowanie spotkało mnie przy używaniu peelingu enzymatycznego z Ziaji (8.), który był zbyt delikatny nawet dla mojej wrażliwej i skłonnej do podrażnień skóry. skóry.
Kolejna nieudana znajomość to dwufazowy płyn do demakijażu z Bielendy (9.). Niestety jego działanie jest w niczym nie porównywalne z płynem micelarnym z BeBeauty (10.) który pokochałam od pierwszego użycia.

W tym miesiącu udało mi się także zużyć produkty marki Suhada Nature (11., 13.). Niedługo będziecie miały okazje czytać ich recenzje. Wykończyłam też zapomniane masło z Isany o pięknym zapachu mleka i orzechów włoskich (bardzo żałuję, że była to edycja limitowana).


Na koniec coś, czemu postanowiłam nadać bardzo ogólną nazwę 'kolorówka'. Są tu dwa produkty do paznokci, zmywacz w płatkach marki Wibo (14.), który wygrałam w rozdaniu na blogu Kosmea oraz odżywka Eveline 8w1 (18.) bez której nie wyobrażam już sobie życia, a także zapach Oriflame Grace (15.) - pisałam o nim w *tej* notce. Do śmieci trafił też krem BB firmy Bielenda (17.) i  puder perłowy z Biochemii Urody (16.) - z konsystencji gładkiego, zmielonego proszku zmienił się w granulki (przypuszczam, ze musiałam go kiedyś nieopatrznie zostawić w łazience i złapał wilgoć).


Jak widzicie zapasów ubywa. Mam nadzieje, że kolejny projekt denko będzie równie owocny :)
Jak Wam idzie zużywanie kosmetyków?

30 stycznia 2013

PROJEKT DENKO #1

 


Przed Wami pierwszy projekt denko na blogu un-usual :) Pokaże i bardzo krótko opiszę w nim produkty, które zużyłam w ostatnim czasie oraz przedstawię Wam ich kosmetycznych następców.



Hudisil, Hud Salva (1.) już nie raz uratował moje suche dłonie. Pisałam o nim w *tym poście*, choć byłam z niego bardzo zadowolona, chciałam spróbować czegoś nowego. Wybrałam rossmannowską nowość - krem z masłem shea i kako od Isany (2.). Pierwsze wrażenia? Pozytywne - krem świetnie pachnie :)


Bardzo lubię zapachy marki Oriflame, więc w mojej małej kolekcji zawsze mam choć jeden z nich. Ostatnio zużyłam między innymi flakon Ultra Glam (1.) o której mogłyście przeczytać *tutaj*. Na jego miejsce wskoczyła woda tej samej firmy, którą kupiłam w jednym z ostatnich katalogów (jest to wersja limitowana, miniatura znanego zapachu Grace (3.) ) W tym miesiącu skończyło się także moje ulubione zielone jabłuszko od DKNY (2.). Zastąpiłam je (uratowaną z niedoli) różową wersją Be Delicious (o całej tej sprawie pisałam  *w tym styczniowym poście*)


Suchemu szamponowi z Isany jestem wierna od kiedy pojawił się na rynku, tzn. był chwilowy romans z Sayos i Klorane, ale ten moim zdaniem sprawdza się najlepiej. Niedługo pojawi się obszerny post na jego temat :)


Powyżej produkty, które zużywam, można śmiało powiedzieć - w ilościach hurtowych. Moje dwa ulubione płyny do zmywania makijażu. Pierwszy z nich pochodzi z Biedronki (!) i kosztuje ok.4,50zł/200ml (!!!). Jest genialny! Na pewno będziecie miały okazje zobaczyć go u mnie nie raz. Chwilowo zastąpiłam go płynem z Biodermy, udało mi się go kupić w bardzo promocyjnej cenie w dwupaku i długo leżał samotny w szufladzie.


Na koniec zdenkowany produkt z którym musiałam pożegnać się na zawsze :( Krem do mycia twarzy z wyciągiem z dzikiej róży marki Alterra. Moje zachwyty nad nim mogłyście zobaczyć *tu*. Na jego miejsce kupiłam (zupełnie w ciemno) piankę do mycia Rival de Loop - zobaczymy jak się będzie sprawować. Używałyście jej kiedyś? 

Ps. Jeżeli robiłyście styczniowy projekt denko, koniecznie podzielcie się ze mną linkami do postów w komentarzach :)


  • UNUSUALBLOG.PL
  • dowiedz się więcej...
  • moja kosmetyczka
  • lista życzeń
  • wymianka
  • recenzje a-z
  • katalog lakierów