Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

2 października 2013

LOVE ME GREEN, ORGANICZNY KREM DO RĄK



Skóra moich dłoni ma dużą skłonność do przesuszania, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym. W czasie chłodniejszych dni nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez dobrego nawilżacza. Jeśli jesteście ciekawe czy organiczny, rewitalizujący krem do rąk z Love Me Green spełnił moje wymagania zapraszam do przeczytania tekstu poniżej :)


Dzięki specjalnie skomponowanej formule ten organiczny krem do rąk skutecznie regeneruje i chroni dłonie. Unikalna receptura sprawia, że szybko się wchłania nie pozostawiając uczucia tłustego filmu na skórze dłoni. Efekt działania kremu utrzymuje się jeszcze długo po jego zastosowaniu, pozostawiając skórę przyjemnie gładką i aksamitną. Łagodnie rozjaśnia przebarwienia.

Zapach kwiatów frangipani jest egzotyczny, kwiatowy. Można się w nim doszukać wielu różnorodnych nut zapachowych: począwszy od owocowej, trochę jakby kremowej brzoskwini, poprzez wiosenny jaśmin, na zmysłowej tuberozie skończywszy.



AQUA (WATER), SESAMUM INDICUM (SESAME) SEED OIL*, BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA) BUTTER EXTRACT*, CERA ALBA (BEESWAX), CETEARYL ALCOHOL, GLYCERYL STEARATE, ALOE BARBADENSIS LEAF JUICE*, GLYCERIN, HEXYLDECANOL, HEXYLDECYL LAURATE, POTASSIUM PALMITOYL HYDROLYZED WHEAT PROTEIN, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, BENZYL ALCOHOL, PARFUM (FRAGRANCE), HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL, SORBIC ACID, XANTHAN GUM, SODIUM HYDROXIDE, DEHYDROACETIC ACID, CITRIC ACID, PLUMERIA ALBA FLOWER EXTRACT

* z upraw ekologicznych


 

Ładne minimalistyczne opakowanie, dość duża pojemność i kilka fajnych składników (m.in. masło shea, olej sezamowy, sok z liści aloesu i ekstrakt z kwiatów frangipani). Niestety w przypadku kremu do rąk to za mało by mnie zachwycić.

Konsystencja produktu jest aksamitna, ale dość rzadka. Przypomina lekkie balsamy do ciała, których szczerze nie znoszę. Zapach nie powala, przypomina nieco... hmmm... olej? jakieś orzechy? w każdym razie zupełnie nie wpada w mój gust. Dodatkowo podczas stosowania nie zauważyłam także jakiejś nadzwyczajnej dawki nawilżenia. Dla mnie jest, to średni produkt w znacznie zawyżonej cenie.

Po cudach jakie sprawił gęsty i pachnący balsam do ciała Karité Exotique tej samej firmy, spodziewałam się czegoś więcej.

cena: 49,90zł / 75ml
dostępność: sklep internetowy love-me-green.pl

12 września 2013

BAZA POD CIENIE HEAN, STAY ON




Efekt nieestetycznie zrolowanych czy startych cieni jest widoczny nawet przy bardzo delikatnym makijażu. Aby ich uniknąć należy używać nie tylko dobrej jakości cieni, ale_i_odpowiednio dobranej bazy. Ja swoją pierwszą kupiłam późno - niecałe 2 lata temu. Ze_względu na dobrą opinie na wizażu zdecydowałam się wtedy na Hean, Stay On.



Utrwalająca i wygładzajaca baza pod cienie prasowane i sypkie. Wzmacnia intensywność koloru, utrwala cienie i ułatwia ich aplikację. Nie pozostawia tłustego filmu.




C11-13 Isoparaffin, Talc (and) Triethoxycapryly lsilane, Ozokerite, VP/Hexadecene Copolymer, Mica, Polyethylene, Phenoxyethanol (and) Methyl paraben (and) Ethylparaben (and) Butylparaben (and) Propylparaben (and) Isobutylparaben, Isopropyl Mirystate, Limnanthes Alba (Meadowfoam) Seed Oil, Isohexadecane, VP/Eicosene Copolymer, Carthamus Tinctorius (Safflower) Seed Oil (and) Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil (and) Tocopheryl Acetate (and) Ascorbyl Palmitate (and) Linoleic Acid, Parfum, Benzyl Salicylate, Citronellol, Coumarin, Geraniol, [+/- Synthetic Fluorphlogopite, CI 77891, CI 45430:1, CI 77007, CI 77742]

 


Baza marki Hean, to zdecydowanie jeden z moich ulubionych kosmetyków. Ma w sobie wszystko co trzeba, jest tania, niezawodna i skuteczna. Sprawia, że cienie trzymają się na moich powiekach cały dzień (najczęściej używam palet z Inglota i Naked 2 Urban Decay). 
Duża pojemność i gęsta, kremowa konsystencja sprawiają, że produkt jest bardzo wydajny. Wystarczy odrobina by dokładnie pokryć całe powieki. Jak rzadko, w 100% zgadzam się z_obietnicą producenta - kolor cieni jest podbity, a makijaż  utrwalony. Do tego bez problemu się zmywa, nie podrażnia i nie wysusza. Dla mnie ideał! Na pewno kupię ponownie :)

cena: ~12zł/14g
dostępność: allegro, sklep.hean.pl, małe osiedlowe drogerie


29 sierpnia 2013

BEE-EAUTIFUL HONEY


Kiedy okazało się, że zostałam wybrana jedną z 150 pierwszych testerek nowego masła marki The Body Shop bardzo się ucieszyłam. Miałam okazję używać już ich mazideł o zapachu orzechów brazylijskich, migdałów czy shea, więc ciekawość co do zapachu i właściwości nowej, słodko brzmiącej serii Honeymania dosłownie zżerała mnie od środka.

Choć po dość nieprzyjemnej sytuacji ze strony firmy (jeśli nie wiecie o co chodzi, to_w_szczegóły wprowadzi Was blog 'aferkowo małe') mój zapał do testowania produktu nieco opadł. Postanowiłam jednak mimo wszystko wywiązać się z zobowiązania i szczerze opowiedzieć Wam co sądzę o przesłanym mi produkcie.

To testów zostało wysłane masło o pojemności 50ml, z tego co pamiętam (poprawcie jeśli się mylę) koszt produktu tej wielkości, to ok. 20-25zł. Do kupienia tylko w firmowych sklepach TBS.


Linia Honeymania™ to odżywcze formuły, luksusowe konsystencje i niebiański zapach - prawdziwa uczta dla kobiecych zmysłów! Odkryj linię nawilżających produktów o bogatych konsystencjach w złotym kolorze, które nie pozostawiają tłustej warstwy. Doświadcz delikatnego zapachu wzbogaconego o nuty zapachowe słodkiego miodu oraz egzotycznych kwiatów, z których pszczoły zbierają nektar. Doświadcz 24-godzinnego, słodkiego nawilżenia, dzięki maśle do ciała, które natychmiastowo wtapia się w skórę i nie pozostawia tłustej warstwy.



 

Aqua (Water), Theobroma Cacao (Cocoa Butter), Butyrospermum parkii (Shea Butter), Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, C 12-15 Akyl Benzoate, Ethylhexyl Palminate, Cera Alba, Sesamum Indicum Oil, Parfum, Bertholletia Excelsa Seed Oil, Dimethicone, Honey, Caprylyl Dlycol, Phenoxyethanol, Xanthan Gum, Hexyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, Disodium EDTA, Tocopherol, Geraniol, Sodium Hydroxide, Linalool, Limonene, Citric Acid, C 15985, C 19140

Plus za masło kakaowego i masło shea na początki składu. Ku zaskoczeniu wychwalany pod niebiosa miód znajdziemy dopiero po substancjach zapachowych :(




Co kryje w sobie to niepozorne, małe, klasyczne pudełeczko?
Przyjemnie kremowe wnętrze o bardzo mocnym, utrzymującym się na skórze 2-3 godziny zapachu. 

Aromat masła jest bardzo zaskakujący! Intensywny, koszmarnie słodki i zdecydowanie bardziej niż miód przypomina świeży bukiet kwitnących, polnych kwiatów.


Choć konsystencja masełka jest dość gęsta, nie sprawia większych problemów – bardzo dobrze się rozsmarowuje, szybko wchłania i co najważniejsze - nie pozostawia na skórze tłustej ani rolującej się warstwy. Dość dobrze nawilża, jedno użycie dostarcza mojej skórze ukojenia na pełną dobę.


Generalnie lubię kosmetyki The Body Shop, ale ten produkt zupełnie nie trafił w moje gusta. Zapach wydaje się idealny na chłodną jesień, lecz jest zdecydowanie zbyt hardcorowy jak na mój nos.



ps. Zerknęłam właśnie na stronę TBS i tak sobie myślę, że przy najbliższej okazji dam serii Honeymania drugą szansę i przyjrzę się bliżej pozostałym nowością. Mam niczym nie popartą intuicję, że to coś (*klik*) do wanny może być spoko - w_końcu sama Kleopatra moczyła się w mleku z miodem ;)
 

27 sierpnia 2013

ARTDECO, DITA GOLDEN VINTAGE BLUSHER




Podczas letnich wyprzedaży wpadł mi w ręce róż Artdeco z serii Golden Vintage. Ponieważ najbardziej problematycznym miejscem na mojej twarzy są policzki opis producenta informujący o dobroczynnych składnikach tego produktu bardzo zachęcił mnie do zakupu.




Wyjątkowy róż, harmonijnie łączący trzy niepowtarzalne odcienie, nadaje cerze porannej świeżości i energii. Delikatne rozświetlające drobinki idealnie korygują owal twarzy. Dzięki lekkiej, kremowej konsystencji kosmetyk pozostawia przyjemne uczucie jedwabistej gładkości. Róż zawiera witaminy E i C, które dodatkowo pielęgnuję cerę w trakcie dnia. Nieperfumowany. Nie zwiera parabenów, lanoliny i olejów mineralnych. 
 

O ile z pierwszą częścią opisu producenta mogę się zgodzić (tak, róż łączy trzy harmonijne odcienie i naprawdę ładnie prezentuje się na twarzy - daje efekt zdrowego rumieńca, który tworzy się na buzi po mroźnym spacerze), to kolejne zdania budzą moje wątpliwości. Moim_zdaniem Artdeco sugeruje, że mamy do czynienia z produktem o sprzyjających skórze właściwościach, składu na próżno szukać w internecie, więc zamawiając on-line nie byłam do końca świadoma na jaki kosmetyk się decyduje...


Ponieważ jak wspomniałam wyżej - składu produktu w wyszukiwarce google nie znajdziemy, zamieszczam składniki, które przepisałam z kartonika w którym oryginalnie znajdował się róż:

talc, aluminium starch octenylsuccinate, dimethicone, isostearyl neopentanote, octyldodecyl stearoyl stearate, polybutene, zinc stearate, ascorbyl palmitate, caprylyl glycol, citric acid, glyceryl oleate, glyceryl stearate, hexylene glycol, lecithin, isopropyl isostearate, phenoxyethanol, tocopherol, [+/- (may contain) mica, tin oxide, ci 15850 (red 7 lake), ci 77007 (ultramarines), ci 77491 (iron oxides), ci 77492 (iron oxides), ci 77499 (iron oxides) ci 77891 (titanium dixide)]



Dita Golden Vintage Blusher to piękny, chłodny róż idealny do każdej karnacji. Zamknięty w estetycznej złotej kasetce sprawia, że chce się sięgać po niego codziennie. Weźmy jednak pod lupę fragment obietnicy producenta:

dzięki lekkiej, kremowej konsystencji kosmetyk pozostawia przyjemne uczucie jedwabistej gładkości

Brawa dla składnika Isostearyl Neopentanoate
Ten komodogenny emolient działa jak smar, dzięki czemu skóra wydaje się gładka i śliska


 róż zawiera witaminy E i C, które dodatkowo pielęgnuję cerę w trakcie dnia

C (Ascorbyl Palmitate), E (Tocopherol) - ostatnia w składzie (przed pigmentami)


nieperfumowany. nie zwiera parabenów, lanoliny i olejów mineralnych

czego nie ma to już wiemy, a co jest? aluminium na drugim miejscu w składzie i dwa silne emolienty powodujące powstawanie zaskórników


Jestem ogromnie zawiedziona i choć róż prezentuje się fantastycznie zarówno w opakowaniu jak i na policzkach, to marka Artdeco ma u mnie dużego minusa. Nie lubię ściemy, a czuje się nieco oszukana, bo cały zakup przyniósł więcej szkody niż pożytku...

Jestem ciekawa co Wy myślicie na ten temat?

13 sierpnia 2013

DWA RÓŻNE(?) TUSZE ORIFLAME




Z natury mam dość krótkie i słabo widoczne rzęsy dlatego tusz od dawna stanowi jeden z_najważniejszych elementów mojej kosmetyczki. W poszukiwaniu tego idealnego miałam okazję testować ich całe mnóstwo. Dziś chciałam pokazać Wam dwa różne (?) które używałam w ostatnim czasie. Będzie to:

1) Oriflame, Wonder Lash Mascara
2) Oriflame, Wonder Lash Dramatize Mascara





1) Oriflame, Wonder Lash Mascara
Rzęsy, o jakich marzyłaś! Maksymalnie długie, gęste, podniesione i jedwabiście gładkie! Rewolucyjna szczoteczka 3D rozdziela rzęsy i każdą otacza warstewką tuszu, rozprowadzając go idealnie gładko, bez grudek. Super trwałe pigmenty gwarantują intensywność koloru, a mleczko z_liści palmy - kopernicji odżywia rzęsy.

oriflame.pl   -> * klik *
wizaż.pl   -> * klik *

skład: AQUA, STEARIC ACID, HYDROGENATED CETYL OLIVE ESTERS, ORYZA SATIVA CERA, TRIETHANOLAMINE, BUTYLENE GLYCOL, COPERNICIA CERIFERA CERA, HELIANTHUS ANNUUS SEED CERA, ACACIA SENEGAL GUM, PVP, CYCLOPENTASILOXANE, PVP/EICOSENE COPOLYMER, SILICA, CYCLOHEXASILOXANE, CERA ALBA, SYNTHETIC WAX, SHOREA ROBUSTA RESIN, IMIDAZOLIDINYL UREA, DIMETHICONE, RHUS VERNICIFLUA PEEL CERA, METHYLPARABEN, DISODIUM EDTA, HYDROXYETHYLCELLULOSE, HYDROGENATED MYRISTYL OLIVE ESTERS, LECITHIN, CETEARETH-20, PANTHENOL, TOCOPHERYL ACETATE, PROPYLPARABEN, PHENOXYETHANOL, BHT, PEG-12 DIMETHICONE, ETHYLPARABEN, CI 77499, CI 77007, CI 77491, CI 77492


2) Oriflame, Wonder Lash Dramatize Mascara
Twój ulubiony Wonderlash w wersji czarniejszej niż zwykle. Gwarantuje rzęsom niezwykłą objętość, długość i kusząco je podkręca. W opakowaniu z limitowanej edycji.

oriflame.pl   -> * klik *
wizaż.pl   -> * klik *

skład: AQUA, STEARIC ACID, HYDROGENATED CETYL OLIVE ESTERS, ORYZA SATIVA CERA, GLUCAMINE, BUTYLENE GLYCOL, COPERNICIA CERIFERA CERA, HELIANTHUS ANNUUS SEED CERA, ACACIA SENEGAL GUM, PVP, CYCLOPENTASILOXANE, PVP/EICOSENE COPOLYMER, SILICA, CYCLOHEXASILOXANE, CERA ALBA, SYNTHETIC WAX, SHOREA ROBUSTA RESIN, IMIDAZOLIDINYL UREA, DIMETHICONE, RHUS VERNICIFLUA PEEL CERA, HYDROXYETHYLCELLULOSE, METHYLPARABEN, DISODIUM EDTA, HYDROGENATED MYRISTYL OLIVE ESTERS, LECITHIN, CETEARETH-20, PANTHENOL, PROPYLENE GLYCOL, STYRENE/ACRYLATES COPOLYMER, TOCOPHERYL ACETATE, PROPYLPARABEN, PHENOXYETHANOL, BHT, PEG-12 DIMETHICONE, ETHYLPARABEN, CI 77499, CI 77266 (NANO)


Moim zdaniem tusze nie różną się absolutnie niczym. Nieznaczna odmienność kolorów na powyższym zdjęciu spowodowana jest raczej ilością nałożonego produktu (Wonder Lash, po lewej stronie, był w momencie przygotowywania recenzji bliski denka) niż odcieniem pigmentu. Ponieważ podczas stosowania obie szczoteczki sprawowały się identycznie, poniższe spostrzeżenia odnosić się będą nie do jednego, a dwóch tuszy marki Oriflame.


Obiecany przez producenta efekt wydłużenia i podkreślenia rzęs uważam za satysfakcjonujący. Oczy wydają się większe, a spojrzenie bardziej wyraziste. Silikonowa szczoteczka zakończona z jednaj strony dłuższymi, z drugiej krótszymi włoskami pozwala dokładnie rozczesać rzęsy i uzyskać dość naturalny efekt.

Wonder Lash gości w moim kosmetycznym zbiorze od kilku lat i jest jedną z moich ulubionych maskar. Do tej pory zużyłam co najmniej 10 opakowań i jestem pewna, że będzie ich więcej.

cena: 35-40zł (w promocji ok.16zł )
dostępność: katalog Oriflame, allegro

25 maja 2013

PEELING YASUMI, TOPAZ GLAMOUR



Kolejny produkt, który trafił do mojej kosmetyczki za pośrednictwem kwietniowego pudełeczka Glossybox. Nigdy wcześniej nie miałam okazji używać peelingów cukrowych, dlatego byłam bardzo ciekawa jak sprawdzi się produkt marki Yasumi (która znana mi była do tej pory tylko jako nazwa sieci salonów kosmetycznych).



Cukrowy peeling do ciała usuwa martwe komórki naskórka, doskonale oczyszcza i wygładza skórę, pozostawiając ją miękką i nawilżoną. Kryształki cukru doskonale ścierają martwy naskórek, poprawiają mikrokrążenie, a także dotleniają i oczyszczają skórę. Olej z pestek słonecznika wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry, zmiękcza i regeneruje naskórek. Masło shea oraz wosk pszczeli odżywiają i natłuszczają skórę, a także zapobiegają jej wysuszaniu. Olej annato i witamina E to silne antyoksydanty, które neutralizują wolne rodniki i spowalniają proces starzenia się skóry. Rozmaryn działa na skórę antyseptycznie, dodatkowo ujędrnia i pobudza krążenie. Skórka pomarańczowa odświeża i pobudza zmysły. Peeling stymuluje mikrokrążenie i dotlenia skórę, przygotowując ją na przyjęcie składników aktywnych. Skóra pozostaje aksamitna i jedwabiście gładka. 

Działanie:
  • Złuszcza martwy naskórek
  • Nawilża skórę
  • Ujędrnia
  • Nie wywołuje podrażnień ani uczuleń
Sposób użycia:
Nałożyć peeling na zwilżoną skórę, wykonać masaż i spłukać wodą. Peeling powinno stosować się regularnie przynajmniej raz w tygodniu. Masaż przy użyciu peelingu pobudza krążenie krwi i dotlenia skórę. Dzięki temu kosmetyki użyte zaraz po peelingu lepiej się wchłaniają.



Sucrose, Caprylic/Capric Triglyceride, Isopropyl Palmitate, Hellanthus Annuus (sunflower) seed oil,Shea butter, Beeswax, Gryceryl Stearate, Bixa Orellana seed oil, Parfum (fragrance), Citrus aurantium dulcis (orange) peel powder, Tocopheryl acetate, Lecithin, Ascorbyl Palmitate, Rosmarinus Officinalis Extract, Geraniol, Linalol, Citronellol, , Limonene, Hexyl Cinnamal



Opakowanie, zwykły, zakręcany słoiczek zabezpieczony sreberkiem. Z pozoru praktyczny, jednak pod prysznicem nie do otworzenia (mokre palce ślizgają się po gładkim wieczku).

Konsystencja bardzo gęsta i oleista, z wyraźnie wyczuwalnymi drobinkami cukru oraz kawałkami skórki pomarańczy.  

Zapach tragiczny :P Wiem, że we wszystkich innych recenzjach dziewczyny się nim zachwycają, ale ja nie mogę! Dla mnie po prostu śmierdzi... ale jak widać ile nosów tyle opinii.


 
Działanie. Peeling całkiem dobrze sobie radzi, cząsteczki cukru dość dobrze ścierają martwy naskórek i wygładzają. Niestety, produkt pozostawia na skórze bardzo nieprzyjemną tłustą warstwę, która charakterystyczna jest dla kosmetyków zawierających parafinę (mimo, że nie ma jej w składzie).

Wydajność średnia. 50ml starcza na ok. 3 użycia

Sumując wszystkie plusy i minusy kosmetyku marki Yasumi - jestem na nie. Nie podoba mi się ani zapach, ani konsystencja, a działanie jest porównywalne jest do innych tańszych peelingów. Na pewno nie wrócę do niego ponownie.

cena: 45zł / 220g
dostępność: yasumi.eu

18 kwietnia 2013

CZAS ZADBAĆ O RZĘSY! #2 EFEKTY SERUM EVELINE





Dwa miesiące temu zapowiedziałam na blogu testowanie serum do rzęs 3w1, Eveline, Advance Volumiere. Codziennie stosowanie przez 30 dni, nie przyniosło widocznych efektów. Postanowiłam dać jednak temu produktowi drugą szansę i używałam go kolejny miesiąc.

Serum nakładałam według zaleceń producenta (częściej jako bazę pod tusz, niż samodzielnie na noc). Jesteście ciekawe efektów?


 Poniżej zdjęcia przed i po 60 dniowej kuracji. Szczerze? Nie widzę żadnych efektów, a podobno odżywka "gwarantuje głęboką odbudowę, regenerację i ochronę struktury włosa"...


Żałuje każdej złotówki wydanej na serum marki Eveline. W moim przypadku kompletnie się nie sprawdziło, a szkoda, bo zarówno cena jak i opinie na wizażu były zachęcające.

9 kwietnia 2013

KOBO, CZTERY KONTURÓWKI DO UST




Długo szukałam niedrogiej konturówki w odcieniu klasycznej czerwieni. Zadanie okazało się nie łatwe, bo każdy kolor na jaki natrafiłam w drogeriach był za albo zbyt pomarańczowy, albo zbyt różowy. Po prawie dwóch miesiącach trafiłam na kredki marki Kobo i wpadłam ;)

Planowany zakup jednej rozmnożył się do czterech:
  • nr 101 FUCHSIA
  • nr 102 ORCHID
  • nr 103 MOCCA
  • nr 106 HOLLYWOOD RED

KOBO Professional konturówka do ust
Wodoodporna formuła z wit. E i woskiem pszczelim. Miękki sztyft doskonale obrysowuje kontur ust.
Funkcjonalne opakowanie zawiera temperówkę w kolorowej końcówce, która ułatwia codzienne użytkowanie. Nic dodać nic ująć - wszystko prawda! Jestem bardzo zadowolona :)

trwałość: ok.4h

dostępność: drogerie Natura
cena: standardowo 12,99zł/szt, mi udało się kupić w promocji za 7,99zł


od lewej: mocca, fuchsia, orchid, hollywood red

31 marca 2013

ZIMOWY NIEZBĘDNIK NA MARCOWE MROZY

 





Zima nie odpuszcza... niestety :( Dziś krótko o produkcie, który dzielnie stara się ratować moje usta w największe wiosenne mrozy.




  
Kosmetyk naturalny przeznaczony do pielęgnacji i ochrony ust

Działanie:
  • Wygładza szorstkie, spierzchnięte usta przywracając aksamitną gładkość
  • Chroni usta przed  wpływem czynników środowiskowych jak słońce, wiatr, deszcz, mróz
  • Odżywia delikatną skórę warg
  • Nawilża i chroni usta przed wysychaniem
  • Regeneruje naskórek uszkodzony wskutek działania czynników atmosferycznych, otarć oraz opryszczki.


Cera alba, Olea Europea oil, Petrolatum, Ricinus communis oil, Isopropyl Mirystate, Honey, Echinacea purpurea & Melissa officinalis & Silybum Marianum Extract, Aqua, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Propylene glycol, Cholesterol, Tocopheryl acetate, Ethyl Vanillin



Balsamu używałam jedynie w domu (ze względu na opakowanie), najczęściej wieczorem bezpośrednio przed snem. Przy regularnym stosowaniu zapewnił skuteczną regeneracje spierzchniętych ust, przyzwoite nawilżenie i wygładzenie suchych warg. Mimo specyficznego zapachu (ponoć waniliowego?) stosowanie produktu zaliczam do przyjemnych - nie twardnieje w opakowaniu (trzymałam go w szufladzie w sypialni) i nie spływa z ust.

Dużym plusem Tisane jest jego wydajność, dostępność (większość aptek) i cena (ok.8zł). Na pewno kupię go ponownie, choć ze względu na sposób aplikacji zdecyduje się raczej na wersje w sztyfcie.
  • UNUSUALBLOG.PL
  • dowiedz się więcej...
  • moja kosmetyczka
  • lista życzeń
  • wymianka
  • recenzje a-z
  • katalog lakierów